Moje refleksje po odwiedzeniu RCN

Dyskusja na dowolne tematy

Moje refleksje po odwiedzeniu RCN

Postprzez tomaj721 » 09 wrz 2017, 10:51

Szanowni Czytelnicy Forum,
Zacznę od tego, że jestem urodzonym przeciwnikiem dewastacji jakiejkolwiek infrastruktury. W sierpniu tego roku (2017) wizytowałem byłe RCN Konstantynów, a raczej resztki, które z niego zostały. Jest mi niezmiernie smutno z tego powodu, bo żal patrzeć jak niszczeje ogrom ludzkiej pracy. Pieniędzy zawsze żal mniej, bo to rzecz nabyta, lecz niestety to pieniądze rządzą światem i wpływają na wiele decyzji.

Z pobieżnego oglądu sprawy wiadomo, że zachowanie go do celów ‘muzealnych’ nie wydaje się możliwe. Oprócz odkupienia terenu od Orange, szacunkowo potrzeba dodatkowo najmniej 8-10 milionów złotych, żeby obiekt jako – tako uporządkować. W tych kosztach nie zawierają się oczywiście działania zmierzające do technicznego wskrzeszenia obiektu w jakiejkolwiek postaci do której został przeznaczony, z powodów następujących:
1. GPZ de facto nie istnieje, jest zdewastowany, linie 110 kV pozbawione przez 20 lat konserwacji nadają się do rozbiórki/wymiany. Na dachu sterowni rośnie zielone, w środku zapewne wszystko już diabli wzięli, jak nie siłami przyrody, to złomiarzy.
2. Energetyczne kable ziemne z GPZ do budynku głównego zostały w większości rozszabrowane, a te co pozostały pod napięciem i tak powinny być wymienione – 44 letnie kable olejowe od 20 lat pozbawione dozoru nadają się wyłącznie na złom.
3. Inne okablowanie zostało już w większości rozkradzione lub uległo dewastacji siłami natury.
4. Maszt radiolinii to 44 letnia konstrukcja, również od 20 lat niekonserwowana. W tym stanie jakim jest obecnie jest bardzo wątpliwe, czy po przeprowadzonym remoncie zostałby dopuszczony do eksploatacji, obawiam się, że prościej i taniej byłoby go rozebrać, pociąć i sprzedać na złom. Jeśli fundamenty byłyby ok, to można by ewentualnie rozważyć postawienie nowej wieży, pytanie tylko po co, skoro dziś dosył sygnału radiolinią i tak nie miałby racji bytu wobec dostępności rozbudowanej sieci światłowodowej czy systemów satelitarnych.
5. Budynek główny cieknie jak rzeszoto. Wilgoć załatwiła i zniszczyła już siłami natury, wszystko co było w środku, a alarm zabezpieczający dostęp do budynku pełni wyłącznie rolę listka figowego. Nie wiadomo, co się stało z nadajnikami, czy one w ogóle tam jeszcze są.
6. Budynki pomocnicze są w stanie nadającym się do rozbiórki.
7. Fundament masztu – 20 lat braku konserwacji zrobiło swoje i moim zdaniem nie nadaje się on do posadowienia czegokolwiek. Podobnie fundamenty odciągów.
8. Resztki domku antenowego nadają się wyłącznie do przejechania po nich buldożerem.
9. Fundamenty linii fiderowej zarosły i też do niczego się nie nadają.
10. Zasadniczo dziś cały teren radiostacji to gęstniejący las.

Cena jaką wstawił Orange czyli 3,6 miliona PLN jest absurdalna. Niestety obiekt prawdopodobnie przedstawia w ewidencji Orange taką właśnie wartość księgową, a nikt nie podpisze się pod sprzedaniem tego terenu taniej, bo w zapisach księgowych wygeneruje to stratę. A francuska dojarka Orange takich ruchów nie dopuszcza! Woli co roku wydać jakieś marne grosze na ‘utrzymanie’ (cudzysłów celowy) obiektu, niż jednorazowo odpisać np. 2,6 miliona PLN w straty. Bo za milion to może ktoś to kupi, więcej nie jest warte.

W pierwszych myślach na temat zniszczenia RCN Konstantynów budził się we mnie sprzeciw i ogromny żal. Jednakże w miarę upływu czasu i analizy chłodnych faktów doszedłem do następujących wniosków:

1. Inwestycja, jak wiele innych datowanych na lata 70te, była równie piękna co… bezsensowna. Jedynym noszącym znamiona racjonalności celem było zapewnienie słyszalności polskiej stacji daleko poza granicami, a zwłaszcza na terenach ówczesnego ZSRR. Sądzę jednak, że troszczono się w tym wypadku bardziej o zaspokojenie ciekawości wielkiego brata, niż dobro Rodaków zamieszkujących tereny ZSRR. Niestety cel ten był słabo osiągany, o czym dalej.
2. Najlepszy interes zrobiła firma Brown Boveri, która nigdzie więcej nie zbudowała i nie dostarczyła równie kosztownego zespołu nadajników obarczonych potężnymi wadami konstrukcyjnymi:
a. Układ tak naprawdę nie był przystosowany do nadawania na jeden nadajnik, powodowało to wydzielanie mocy w absorberze i w konsekwencji jego uszkadzanie – z dzisiejszego punktu widzenia absurdalne rozwiązanie pochłaniające i marnotrawiące mnóstwo energii, jak również nie stanowiące realnej rezerwy na wypadek awarii, konserwacji czy wymiany jednego z nadajników.
b. Wady systemu chłodzenia, które zostały naprawione tak naprawdę dopiero po zawaleniu się masztu. Koszty zupełnie bezsensownie poniesione, ale załoga oddana sprawie do końca wierzyła, że dostanie nową antenę.
c. Dwuwstęgowa modulacja amplitudy z pełną falą nośną (AM DSB) była skrajnie nieefektywna energetycznie, choć powodowała piękne, czyste i ciepłe brzmienie radiostacji. Kosztem zużywania ponad 3 MW mocy z sieci. Przy dzisiejszych kosztach energii elektrycznej oznaczałoby to rachunek miesięczny około 1.453.896 zł (milion czterysta pięćdziesiąt tysięcy) za sam prąd!
3. Odbudowa obiektu RCN Konstantynów w jego dotychczasowej postaci nie była uzasadniona głównie ekonomicznie, jak również technicznie. W grę wchodzą również inne czynniki, zupełnie pozamerytoryczne.
a. Przyjęte rozwiązanie z masztem półfalowym odizolowanym od ziemi było złe i powodowało problemy z paleniem łuku na izolatorach odciągów masztu od samego początku jego eksploatacji. Gaszenie łuku przez skręcanie mocy nadajników było pudrowaniem wrzodu – co bowiem po wielkiej mocy nadajnika, jeśli latem, gdy burza niemal ciągle ‘wisiała w powietrzu’ nadajniki musiały mieć prawie zawsze zdławioną moc i cel słyszalności radiostacji daleko poza Polską nie był osiągany. Zresztą nikt nie mówi tego oficjalnie, ale radiostacja z pełną mocą pracowała rzadko. Niestety z dostępnej dokumentacji wynika, że cały projekt radiostacji był ‘faulty by design’ i tak naprawdę wymagał przemyślenia i przeprojektowania od nowa. W latach 90tych Konstantynów był już mocno przestarzały i głosy w tamtym czasie, że antena to tylko ułamek kosztów radiostacji były głosem równie demagogicznym, jak stwierdzenia, że trzeba w całości iść w emisję UKF i cyfrową.
b. Z powodów ekonomicznych wskrzeszanie do pracy nadajników obarczonych wadami nie miało sensu. Nadajniki i tak trzeba by wkrótce wymienić na bardziej nowoczesne i bardziej ekonomiczne. Ś.P. inż. Czowgan szacował w 1997 roku, że nadajniki będą służyły jeszcze 6 lat. A co potem?
c. Oprócz czynników technicznych i ekonomicznych doszły jeszcze kwestie tzw. ochrony środowiska i rzekomego szerzenia się chorób wśród okolicznej ludności. Oczywiście stoję na stanowisku, że wszystkie te choroby rzeczywiste i rzekome spowodowane były raczej obecnością Petrochemii Płockiej a nie radiostacji. Człowiek dla fali długiej jest przezroczysty i nie może mu ona zaszkodzić. Aktywizacja środowisk ‘ekologicznych’ była jednak wielką operacją fałszywej flagi. Operacji, dzięki której Konstantynów miał zamilknąć na zawsze. Nikomu bowiem - zwłaszcza na terenach właśnie rozpadającego się ZSRR (ZSRR upadł 26 grudnia 1991) – nie zależało, żeby było słychać co w niepodległej Polsce się dzieje i jak sobie radzimy (lub nie) z młodą demokracją.
d. W momencie zawalenia się masztu nie istniała jeszcze Telekomunikacja Polska. RCN Konstantynów dla nowej spółki (powstała 4 grudnia 1991) był kukułczym jajem, a potem gorącym kartoflem, który przerzucano z ‘wydziału na wydział’ żeby ostatecznie wepchnąć go przy prywatyzacji w łapy France Telecom. FT otrzymał de facto z dobrodziejstwem inwentarza potężny generator kosztów. Jedynym celem odpowiedzialnych za obiekt osób było zmniejszanie rozmiarów generowanych kosztów na co (z uzasadnionych ekonomicznie przyczyn) naciskał nowy właściciel obiektu. Już wtedy wiadomym było, że Konstantynów jest martwy na zawsze – od 4 września 1999 r nadawało bowiem RCN Solec Kujawski.
e. Po zsumowaniu argumentów ‘ekologicznych’ (które miały być najbardziej ludzkie, cudzysłów celowy), ekonomicznych i technicznych decyzja mogła być tylko jedna…


Reasumując: smutne to, że tyle ludzkiej pracy i zaangażowania poszło na marne. Nie wyobrażam sobie bólu załogi RCN, która musiała patrzeć, jak ich miejsce pracy, w które włożyli większość dorosłego życia, wręcz można powiedzieć - ich wspólne dziecko umiera i niszczeje. Niestety Drodzy Państwo – ekonomia i uwarunkowania polityczne spowodowały, że Konstantynów musiał umrzeć. Za 10 lat nie będzie co oglądać, bo Orange powoli będzie odpuszczać ‘ochronę’ tego co zostało i problem ‘rozwiąże się sam’. W ewidencji środków trwałych pozostanie tylko grunt.
tomaj721
 
Posty: 3
Dołączył(a): 08 wrz 2017, 20:02

Re: Moje refleksje po odwiedzeniu RCN

Postprzez roberto » 09 wrz 2017, 18:55

Oczywiście zgadzam się z 99.9% . Ale konkluzja jest smutna . RCN uwalił nasz Polski system , niestety tego powodem jest fakt , że żałuję swojego pochodzenia .
Kiedyś cytując klasyka określiłem to .... miałeś chamie złoty róg.... niestety tak potraktowano dorobek tego kraju .
Wielce mylnym jest twierdzenie główny udział miał ZSRR w sensie istnienia RCN .
W celu utrzymania ruchu , czyli pracy nadajników istniało zapotrzebowanie na części zamienne . O ile klasyczne elementy typu kondensatory , czy rezystory można było zastąpić elementami nie pochodzącymi z zasobów ABB , lampy , czyli podstawowe elementy aktywne były w gestii Szwajcarów . Po katastrofie masztu w ramach uzasadnienia celowości dalszego funkcjonowania RCN udało się wynegocjować w ramach umowy licencyjnej dalszą produkcjęi lamp serii bts i fqs , zlecając ją naszej rodzimej UNITRA LUMINA , by po kilku miesiącach sprzedać ją Francuskiej firmie THOMCAST . Efekt oczywisty . LUMINA upadła , a THOMCAST sprzedał nam nadajniki dla stacji w Solcu Kujawskim .
Avatar użytkownika
roberto
Site Admin
 
Posty: 717
Dołączył(a): 01 mar 2010, 11:51
Lokalizacja: Białystok

Re: Moje refleksje po odwiedzeniu RCN

Postprzez Tadekmaj » 10 wrz 2017, 17:56

Konstantynów jest już spisany na straty i trwa to co najmniej od 11 października 1996r gdy to NSA w Łodzi przekreślił wszystkie ambitne plany przywrócenia funkcjonowania RCN z nowym jakże innym konstrukcyjnie masztem. Polskie sądownictwo ma w tym swój negatywny a jakże, udział. Wszyscy po kolei włodarze Konstantynowa a zwłaszcza Polska Telekomunikacja nie zrobiła nic aby uratować ten szczególny obiekt, nawet nie pokuszono się o jakieś należyte zadbanie o sprzęt, tylko wystawia się na sprzedaż cały obiekt z niemalże pełnym wyposażeniem technicznym i 62 hektarowym terenem. Po prostu głupota, urzędnicza głupota, bo na co komu nadajniki czy radiolinia. Inne obiekty jak np. Wola Rasztowska zostały uprzątnięte ze sprzętu nadawczego a dlaczego tego nie zrobiono w Konstantynowie, to naprawdę trudno pojąć i na co poszło wielomilionowe odszkodowanie jakie TPSA otrzymała od Mostostalu Zabrze za zniszczony maszt. Nigdy nie poznaliśmy odpowiedzi, bo to tajemnica handlowa, jedno z absurdów tzw. gospodarki rynkowej. Sygnał emitowany przez RCN w Konstantynowie był naprawdę dobrej jakości do tego stopnia że zrezygnowano z budowy sieci nadajników UKF na terenie Polski i to były duże oszczędności w stosunku do tego co mamy teraz. Utrzymanie RCN w Solcu Kujawskim to przeszło milion zł co miesiąc a do tego dochodzi utrzymanie całej rozbudowanej sieci nadajników UKF dla programu I PR. to na pewno drugi milion jak nie więcej. Więc tanio nie jest a było by taniej gdyby funkcjonował Konstantynów, którego słuchała by cała Europa nie wspominając o innych zakątkach naszego globu. Solec Kujawski tego nie zapewniał i nie zapewni nigdy. Ale wolano utopić Konstantynów tylko dlatego aby Polska nie straciła częstotliwości 225 kHz.
Tadekmaj
Ekspert
 
Posty: 481
Dołączył(a): 13 mar 2010, 23:39
Lokalizacja: Warszawa

Re: Moje refleksje po odwiedzeniu RCN

Postprzez anodowy » 12 wrz 2017, 14:39

kolejny raz zakładamy że radiostacja nadal pracuje na lampach, maszt 646m stoi tylko trudno przełożyć ocene techniczną ze słów napisanych do wizualnych obrazków. Trudniej przyjąć do głowy obecny stan techniczny masztu czy innych urządzeń. Pomocnym niech bedzie widok innego produktu z tamtych lat https://www.youtube.com/watch?v=J4dthcTi00U

Radiostacja- konkurentka z Czech pracuje nadal choć lampy zimne, jest tam obostrzenie promieniowania i oszczedności ale po modernizacji stoi pachnący lakierem, nowy Telefunken i reszta wyposażenia jest wykorzystana. A było tak http://slovacky.denik.cz/galerie/vysila ... ml?photo=5
anodowy
Ekspert
 
Posty: 256
Dołączył(a): 11 sie 2011, 06:29


Powrót do Off topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron