Radiostacja w Poznaniu

Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 11 kwi 2011, 17:18

W początkach grudnia 1926 roku rozpoczęto budowę stacji radiowej na działce przy ul. Bukowskiej w Poznaniu. Zakupiono nowoczesną aparaturę nadawcza firmy Western Electric Company o mocy 1,5 kW.
24 kwietnia 1927 roku nastąpiło oficjalne otwarcie stacji Radia Poznańskiego - z anteny radiowej w eter popłyneły o godzinie 17.00 słowa spikerki Marii Prusinkiewicz: "Halo, halo, Radio Poznań, fala 270,3 m, Warszawa fala 1111, Kraków fala 422."
Początkowo stacja nadawała na fali 270,3 m, by później, od 15 sierpnia 1927 zmienić falę na 280,4m a od 10 listopada 1927 roku nadaje na fali o długości 344,8m.
Stację nadawczą posiadała dwa 58 metrowe maszty antenowe oddalone od siebie o 90 metrów, pomiędzy którymi zainstalowano antenę typu T.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Opis pierwszego Poznańskiego nadajnika

Obrazek
Obrazek

Radiostacja „na Bukowskiej 1927”.

Obrazek


Po kilku latach działania po przejęciu przez PR w 1933 r oddano do użytku nową radiostacje, zlokalizowano ją w Cytadeli Poznańskiej.
Pracowała z mocą 16KW na częstotliwości 868 kHz.
Był to nadajnik przeniesiony z Warszawy z fortu Mokotowskiego.

Opis nadajnika 16KW

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Widok radiostacji średniofalowej na Cytadeli Poznańskiej 1935r.

Obrazek

Widok nowego poznańskiego nadajnika KW

[url=http://www.fotosik.pl]Obrazek[url]

Moc Radiostacji Poznańskiej przed wybuchem II wojny światowej wynosiła 50 KW.
Polskie Radio w Poznaniu zamilkło 3 września 1939 roku o północy na prawie sześć lat.
Pozdrawiam

cdn
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 18 kwi 2011, 12:24

Pierwszy poznański nadajnik produkcji firmy Western Electric Company został „przeniesiony” do Warszawy po uruchomieniu nowego 16 kW na Cytadeli.
W Warszawie znalazł miejsce na Politechnice Warszawskiej, gdzie został przygotowany do rezerwowania Warszawskiego nadajnika Warszawa II z Fortu Mokotowskiego.
Spełnił swoją rolę w okresie oblężenia Warszawy po 7.09.1939r
Nadajnik przetrwał choć niekompletny okres II wojny światowej.
W latach 50 na Politechnice Warszawskiej w obudowie tego nadajnika umieszczono wzmacniacz mocy wielkiej częstotliwości w klasie C. Jako pomoc dydaktyczna służył studentom do końca lat 80 ubiegłego wieku.

Widok wzmacniacz mocy wielkiej częstotliwości w klasie C w obudowie Poznańskiego nadajnika na Politechnice Warszawskiej.
Obrazek
Pozdrawiam

CDN
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 18 kwi 2011, 20:37

Schemat połączeń urządzeń stacji z 1927r.

Obrazek

Opis - Panel nadajnika
Obrazek

Opis celi lampowej
Obrazek

Opis – widok z boku
Obrazek

opis – widok od tyłu
Obrazek

CDN
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 20 kwi 2011, 01:28

Nadajnik zasilany był z dwóch agregatów prądotwórczych.
Pierwszy dostarczał dwóch napięć stałych po 2 KV do zasilania modulatora, oscylatora, stopnia wzmacniacza fonii i stopnia końcowego mocy (PA). Stopień mocy PA zasilany był zsumowanym napięciem wynoszącym 4KV. Modulator napięciem obniżanym do 1500V.
Agregat drugi wytwarzał stałe napięcia: 24V do żarzenia lamp i ujemnego napięcia 250V dla zasilania siatek lamp.
Silniki napędowe agregatów zasilane były z sieci prądu miejskiego.

agregaty
Obrazek



W nadajniku zastosowano następujące (triody) lampy:
205D detektor modulacji w stopniu monitora wyjściowego (V5)
211D wzmacniacz fonii sterujący modulatorem (V1)
212D modulator w układzie dławikowym (V2)
212D oscylator (V3)
228A stopień mocy (V4)

Anody lamp 211D, 212D, 228A chłodzone były wodą destylowaną.

Układ chłodzenia lamp nadajnika
Obrazek

CDN
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 20 kwi 2011, 14:29

Opis nadajnika

Uformowany sygnał z amplifikatorni studia radiowego był przekazywany linią telefoniczną do zacisków 7-8 listwy głównej nadajnika. Sygnał liniowy był dopasowany za pomocą dzielnika oporowego do transformatora T1. Z uzwojenia pierwotnego transformatora sygnał doprowadzony był do siatki triody typu 211D (V1). Wzmocniony sygnał z anody V1 przez kondensator C1 sterował stopniem modulatora dławikowego zbudowanego na lampie 212D (V2). Sygnał modulujący modulował przebiegi o wysokiej częstotliwości oscylatora mocy w anodzie lampy 212D (V3). Oscylator pracował w układzie Colppitsa.
W oscylatorze obwód rezonansowy strojony był przez zmianę indukcyjności L6.
Modulator i oscylator przez układ dławików L12, L5 i dławik modulacyjny L2 zasilany był napięciem +1500V.
Zmodulowany sygnał przez kondensator C5 następnie trafiał na siatkę triody stopnia mocy zbudowanego na lampie 228A (V4). W obwodzie anodowym znajdował się filtr strojony L7,L13, C7, C10 i obwód dopasowania anteny LD.
Stopień mocy zasilany był napięciem +4000 V.
Układ do monitorowania modulacji zbudowano na lampie 205D (V5) w układzie detektora diodowego. Sygnał pobierany był z obwodu L7, L13 przez kondensator C8, a w anodzie lampy wpięty był transformator liniowy T2. Z zacisków 22-23 listwy głównej nadajnika sygnał kontrolny, linią telefoniczną doprowadzano do amplifikatorni rozgłośni.

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiam
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 23 kwi 2011, 19:53

W studiu najważniejszym urządzeniem poza mikrofonem w tamtych czasach był amplifikator.
Był to wzmacniacz o wejściu transformatorowym dopasowujący oporność torów mikrofonowych i formujący sygnał do poziomu wymaganego dla prawidłowego wymodulowania nadajnika. W wzmacniaczu pracowały lampy: jedna typu 102D i dwie typu 205D. Wyjście sygnału transformatorowe.
Jego widok i schemat przedstawiają poniższe zdjęcia.

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiam
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez TAN » 02 maja 2011, 15:30

Poznańska amplifikatornia w 1931 r.

Obrazek

Poznańska aparatura fultograficzna - do odbioru i nadawania "obrazów nieruchomych" 1930r.

Obrazek

Pozdrawiam
TAN
Ekspert
 
Posty: 131
Dołączył(a): 18 sty 2011, 23:19

Re: Radiostacja w Poznaniu

Postprzez anodowy » 29 cze 2016, 21:30

zupełnie nic nie ma o tym obiekcie jako RON Poznań Przebędowo (M. Goślina)- rosyjski nadajnik 300KW słyszany w Europie na poziomie przyzwoitym. Pozostała do dziś nazwa na tabliczce przy ogrodzeniu i na skali radia lampowego. Ciekawym jest istnienie bloków mieszkalnych analogicznie jak w Sochaczewie w pobliżu RCN Konstantynów. http://www.kozieglowy.com.pl/Przebedowo.aspx

***
Jako że linki i strony giną po czasie przedrukowałem za gazeta.pl wspomnienia

Ludomir Budziński uczył się w Gimnazjum Marii i Magdaleny razem z synem prezydenta miasta Cyryla Ratajskiego i wspólnie konstruowali proste odbiorniki kryształkowe. Być może to oni wpłynęli na Gospodarza Miasta, żeby zbudować stację radiową w Poznaniu.
Chyba największe zasługi w rozwoju radiofonii lat 20. mieli tzw. radioamatorzy, czyli w większości młodzi ludzie - najczęściej uczniowie szkół średnich, zainteresowani fizyką. Tacy, jak właśnie mój starszy kolega z Radia i Telewizji, Ludomir Budziński. W wielu czasopismach z tamtego czasu zamieszczano "przepisy", jak zbudować prosty odbiornik radiowy. Oczywiście kryształkowy, na słuchawki. Skrzynką takiego radia było najczęściej drewniane pudełko po... cygarach, w którym umieszczało się cewkę z drutu miedzianego, najczęściej samodzielnie nawiniętą. Należało jeszcze dokupić odpowiedni kondensator, obudowę z kryształkiem (odpowiednik dzisiejszej diody półprzewodnikowej), no i oczywiście słuchawki. Do dobrego odbioru potrzebna była jeszcze długa antena, rozwieszona najczęściej między sąsiednimi budynkami. Do czasu uruchomienia radiostacji w Poznaniu słuchało się stacji zagranicznych, np. Königswusterhausen (Niemcy) czy Paryża.

Nadajnik Radja Poznańskiego zbudowano przy ul. Bukowskiej 53 (teren dzisiejszego konsulatu Federacji Rosyjskiej), a studio powstało przy placu Wolności 11, w budynku dawnego Teatru Miejskiego - czyli dzisiejszej Arkadii. Kierownictwo programowe powierzono Zdzisławowi Marynowskiemu, literatowi i publicyście, a sprawy muzyczne prof. Franciszkowi Łukasiewiczowi. Kierownikiem technicznym został Władysław Rogacki.

Gimnastyka i spikerzy

Pierwszy uroczysty program nadano w dniu 24 kwietnia 1927 r. o godz. 17. Na placu Wolności zebrały się tłumy poznaniaków, żeby przez głośniki posłuchać o przebiegu uroczystości.

Pierwszą obwieścicielką, o przepraszam - spikerką - była Maria Prusinkiewiczówna. Radio było własnością spółki akcyjnej o nazwie "Radjo Poznańskie". Finansowo na to przedsięwzięcie złożyły się wszystkie powiaty i 73 miasta z terenu Wielkopolski. Stacja nadawcza pracowała z mocą 1,5 kW, co wystarczało do odbioru w promieniu ok. 35 km. Radjo Poznańskie jako pierwsze w Polsce rozpoczęło cykliczne nadawanie gimnastyki porannej, którą prowadził prof. Józef Waxmann. Pałeczkę po nim, ale już po wojnie, przejął Karol Hofmann.

W roku 1929 z okazji Powszechnej Wystawy Krajowej radio przeprowadziło pierwszą w kraju transmisję meczu piłkarskiego Warta Poznań - PSV Eindhoven. Sprawozdawcą był wspomniany wcześniej Ludomir Budziński. Za zgodą Prymasa Polski Augusta Hlonda rozpoczęto transmisje mszy św. z katedry. Podczas PeWuKi, w roku 1929, Radjo Poznańskie za pomocą sprowadzonego aparatu Fultona nadawało fotografie do odbiorców, posiadających urządzenia zapisujące obraz na papierze. Było to coś w rodzaju dzisiejszego faksu. Przekazywanie obrazów odbywało się oczywiście po zakończeniu programu radiowego - po godz. 24. Były to nieruchome obrazy, czarno-białe fotografie, czyli tzw. telefoto.

Wielkim skokiem jakościowym było oddanie do eksploatacji w roku 1938 nadajnika dużej mocy - 60 kW, na Cytadeli. Z Osiedla Warszawskiego, gdzie mieszkałem, widać było wieczorem sześć czerwonych światełek ostrzegawczych, zdobiących trzy maszty antenowe. Działalność ówczesnego radia uświetnili tacy goście jak Jan Kiepura, Ada Sari, ks. Wacław Gieburowski, Feliks Nowowiejski i Stanisława Wysocka.

Dzień 3 września 1939 był ostatnim dniem pracy radia, a pracownicy zostali ewakuowani na wschód Polski. Niemcy ponownie uruchomili radiostację, transmitując program z Berlina.

Podczas działań wojennych w 1945 r. radiostacja uległa całkowitemu zniszczeniu. Odbudową stacji zajęli się przedwojenni pracownicy. Wykorzystano stary budynek radiostacji przy ul. Bukowskiej 53, niestety stare maszty antenowe rozebrano, ustawiono natomiast zdobyczny maszt przywieziony spod Gniezna. Zrezygnowano także z przedwojennej lokalizacji studia przy placu Wolności, przeniesiono je do willi przy ul. Berwińskiego 5. Dyrektorem placówki został porucznik Ludowego Wojska Polskiego Adam Kostaszuk. Bardzo dbał o pracowników, zorganizował nawet gospodarstwo rolne zaopatrujące stołówkę. Stroną muzyczną rozgłośni zajęli się prof. Franciszek Łukasiewicz i Marian Obst.

3 czerwca 1945 r. uruchomiono przedwojenny nadajnik 1,5 kW, pracujący na fali 349 metrów. W niecały rok później - po otrzymaniu aparatury - rozpoczęto rejestracje dźwięku na płytach decelitowych. Zapis był dość kłopotliwy, bo na jednej stronie płyty można było nagrać do około 2,5 minuty programu. Problem został rozwiązany w 1949 r., po zakupie profesjonalnych magnetofonów angielskiej firmy EMI.

Bez zachodnich przebojów

Pacę w rozgłośni rozpocząłem w 1950 r., po ukończeniu gimnazjum elektrycznego. Dla 18-letniego chłopaka było to niezwykle atrakcyjne zajęcie, ze względu na kontakt z muzyką, ciekawymi ludźmi oraz pracę na nowoczesnych urządzeniach technicznych, jakimi były wtedy magnetofony.

Nieprzyjemnym zgrzytem był zakaz nadawania przez radio większości utworów muzyki rozrywkowej, wykonawców i kompozytorów z krajów zachodnich. Utwory te opatrzono w katalogach muzycznych rozgłośni uwagą czerwonym atramentem: "Nie nadawać". Taki sam napis został umieszczony na pudełku z taśmą. Do roku 1954 dyrektorem Rozgłośni był Józef Matynia, który wszędzie widział wroga. Kiedy mojemu koledze, Kaziowi Korachowi zatrzymał się magnetofon podczas emisji na antenę (zatarło się łożysko), Matynia przeprowadził śledztwo, czy ktoś nie nasypał do łożysk magnetofonu... kalafonii. Do podległych sobie pracowników zwracał się tylko per "towarzyszu" albo "wy". Ważną grupą był zespół spikerów: Barbara Sokalówna, Marian Tokłowicz, Bolesław Kołłątaj i Henryk Drygalski. Robili na mnie ogromne wrażenie swoją poprawnością i swobodą we władaniu językiem ojczystym. Oprócz zapowiedzi każdej pozycji programu, do ich obowiązków należało odtwarzanie płyt gramofonowych z trzech mechanizmów, wbudowanych w stół spikerski. Program dnia o godz. 24 spiker zawsze kończył tak samo: przypominał wtedy o konieczności... uziemienia anteny.

Nietypowe podniecenie

28 czerwca 1956 r. ok. godz. 9, po rozpoczęciu 12-godzinnego dyżuru, zauważyłem nietypowe podniecenie i niepokój wśród pracowników programowych tzw. PI, czyli działu publicystyki i informacji. Gdzieś między godziną 9. a 10. usłyszałem na zewnątrz gwar wielkiej liczby idących ludzi. Mój przyjaciel Zenek Woliński, który miał dyżur w tzw. amplifikatorni, zawołał mnie do okna. Było zakratowane i wychodziło na mały placyk - skrzyżowanie ulic Matejki, Wyspiańskiego i Berwińskiego. Plac był całkowicie wypełniony idącymi ludźmi w kitlach, mundurach tramwajarskich i kombinezonach roboczych.

Trochę się przestraszyliśmy, ponieważ duża grupa tych ludzi zatrzymała się przy zamkniętej, solidnej bramie w płocie z kutego żelaza i coś wykrzykiwała. Brama ta zawsze była zamknięta. Jeśli chciało się wejść, trzeba było nacisnąć dzwonek i za chwilę wychodził strażnik z karabinem, sprawdzał przepustkę i wpuszczał. Tym razem jednak strażnik trząsł się ze strachu i nie wiedział co zrobić, ponieważ nikt z tych ludzi nie miał przepustki. Zapytał więc, co robić, Alfreda Sikorskiego, przedwojennego spikera radiowego, który pracował w tym czasie chyba jako kierownik emisji programu. Sikorski nie był dobrze widziany przez partyjne kierownictwo rozgłośni, tolerowano go tylko dlatego że był wybitnym fachowcem radiowym, jednak z zakazem występowania przed mikrofonem na żywo. Sikorski polecił strażnikowi szeroko otworzyć bramę i nie utrudniać wejścia manifestantom. Sam stał w holu, u szczytu schodów. Po wejściu pierwszej grupy ludzi poprosił, żeby wybrali spośród siebie delegację, która przedstawi swoje żądania. Po takim powitaniu atmosfera się trochę uspokoiła. Wyraźnie czuć było zapach tytoniu, domyśliliśmy się więc, że wśród "gości" byli pracownicy tzw. Monopolu Tytoniowego z ul. Wojskowej. Delegacja zażądała, żeby natychmiast przerwać program z Warszawy, w którym "kłamią i plotą głupoty". Żądano też wyłączenia prądu, co natychmiast wykonano. Nie dawano jednak wiary technikom radiowym, że program z Warszawy do radiostacji jest przekazywany bezpośrednio, z ominięciem rozgłośni przy ul. Berwińskiego. Po wyłączeniu prądu w całym budynku kilku demonstrantów pobiegło do pobliskiej szkoły, żeby sprawdzić na odbiorniku radiowym, czy program warszawski jest w dalszym ciągu słyszalny. Niestety, technicy radiowi mieli rację i programu nie można było przerwać. Od 1952 r. radiostacja poznańska była już bowiem w Przebędowie pod Murowaną Gośliną.

Dzień później "przyjacielską wizytę" w rozgłośni złożył ówczesny premier Józef Cyrankiewicz, składając słynną propozycję "odrąbania ręki" demonstrantom. Po unormowaniu się sytuacji politycznej w kraju, na życzenie pracowników zmieniono dyrekcję radia w Poznaniu. Nowym szefem został Stanisław Kubiak.

UKF, czyli ograniczenie zasięgu

Kiedy w grudniu 1958 r. oddano do użytku średniofalowy nadajnik dużej mocy - 300 kW, pracujący na "wyłącznej fali" 407m, Poznań był już słyszalny w całej Europie. Technika radiowa rozwijała się szybko i od 1976 r. programy lokalne przeniesiono na UKF. Jakość techniczna wzrosła, ale zmniejszył się zasięg - ograniczał się do województwa poznańskiego.

W stanie wojennym aresztowano Wojciecha Biedaka - działacza Solidarności, na szczęście po kilku dniach go zwolniono. W styczniu 1982 r. odsunięto od pracy zastępcę redaktora naczelnego Radia, Piotra Frydryszka. Miał być zwolniony, jednak dyrektor Zbigniew Napierała uważał, że Frydryszek jest zbyt wartościowym radiowcem żeby go stracić i "przechował" go tymczasowo w... bibliotece jako archiwistę. Piotr, nudząc się piekielnie, zorganizował wraz z Barbarą Burek-Śmigielską Ośrodek Dokumentacji Radia i Telewizji w Poznaniu.

Kiedy już wpływy Białego Domu (Komitetu Wojewódzkiego PZPR) zmalały do zera, Frydryszek wrócił do rozgłośni radiowej. To postać wybitna, podczas swej długiej prezesury w Radiu Merkury S.A. uregulował m.in. sprawę wykupu z rąk prywatnych, pięknego budynku Radia przy ulicy Berwińskiego 5. Ciągle tylko nie mogę się pogodzić z nazwą - "Radio Merkury", która jest związana niejako z targami. Wolałbym przedwojenną: "Radjo Poznańskie".



* emerytowany inżynier, wieloletni pracownik Polskiego Radia i TVP
anodowy
Ekspert
 
Posty: 233
Dołączył(a): 11 sie 2011, 07:29


Powrót do Radiostacja w Poznaniu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość